BYĆ KSIĘGOWYM

Wśród mojej rodzinki nie ma tematów tabu w kwestii faktury VAT, gdyż dla większości z nich księgowość jest czymś tak powszechnym, jak dla mnie trzymanie długopisu. Ja natomiast to typowa „czarna owca”, zupełnie nie zorientowana w temacie. Ostatnio, w związku z planami założenia własnego przedsiębiorstwa, musiałem udać się po poradę do najstarszego księgowego w mojej rodzinie i zapytać o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi i zasięgnąć paru porad, jak zacząć. Jako, że jest to osoba dość sędziwa wiekiem, opowieściom o pięknej sztuce księgowania nie było końca. Dowiedziałem się wszystkiego co tylko możliwe na temat podatków VAT oraz ksiąg przychodów i rozchodów. Szczerze, nawet nie miałem wcześniej pojęcia o ich istnieniu. Dowiedziałem się między innymi tyle, że jest to swoisty dokument, pozwalający określić wszystkie nasze zobowiązania podatkowe. Wszystkie zasady jej prowadzenia są jasno i wyraźnie określone przez Ministra Finansów. Czego możemy się z niej dowiedzieć? A no przede wszystkim o zakresie obowiązków podatnika, co w moim przypadku zdaje się wyjątkowo istotne. Jedną z głównych zalet jej prowadzenia jest bezsprzecznie możliwość odliczenia faktycznie poniesionych kosztów. Poza tym przy zbyt wysokich kosztach pozwala na uzyskanie korzyści fiskalnych, co brzmi dość rozsądnie, jednak dla mnie nadal brzmiało to jak hebrajska mantra. Prowadzenie tejże księgi wymaga podobno dużej znajomości przepisów podatkowych oraz systematyczności w zapisywaniu wszelkiego rodzaju operacji gospodarczych. To wiedziałem nawet bez wizyty u sędziwego wujaszka. Konieczne jest również dokumentowanie każdego niemal wydatku rachunkiem, w przeciwnym razie nie zostanie on zaliczony do kosztów uzyskania przychodów. Wychodząc do domu, miałem głowę wielkości balona napełnionego helem i zdecydowany przesyt informacji. Jedno wiem na pewno – przede mną jeszcze sporo nauki, zanim osiągnę choć połowę wiedzy, którą chciałbym przyswoić.

Comments are closed.